JanKa. Wydawnictwo i...
kontakt wydawnictwo redaktornia poradnia dtp przyślij tekst
 
 
 
sprzedaż
nowości





Skazany na ciekawe życie

Janina Koźbiel


„- Gdyby Amerykanie skazali na śmierć cywilną Billa Gatesa, byłoby to równie absurdalne jak to, co zrobiono z Jackiem Karpińskim w Polsce - uważa Adrian Markowski, redaktor naczelny informatycznego czasopisma CRN.
- Komputery Jacka Karpińskiego miałyby pewnie większą szansę na produkcję, gdyby konstruktor należał do partii - przypuszcza Józef Tejchma, jeden z wicepremierów z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.
- To był geniusz - sądzi Diana Wierzbicka, współpracowniczka Jacka Karpińskiego. - Geniusz, który miał wizję tego, co tworzy, a innymi sprawami w ogóle się nie interesował”.
„Być geniuszem to jednak za mało, trzeba jeszcze polubić świnie” - puentuje wypowiedź Wierzbickiej Piotr Lipiński, by - na trzystu stronach z okładem - wnikliwie przedstawiać anatomię polskiej niemocy.
Przedstawione wyżej cytaty z książki „Geniusz i świnie” wyraźnie wskazują, że jej bohaterem jest w równej mierze Jacek Karpiński i system, w którym działał. Piotr Lipiński, uznany autor reportaży historycznych, z zacięciem, talentem i budząc uznanie przedstawiał ciemne strony PRL, koncentrując się na mechanizmach społecznych (m.in. w serii książek o Bolesławie Bierucie i czasach jego rządów). Tym razem z powodzeniem zajął się stykiem polityki, myśli technicznej i gospodarki.
Reporter analizuje przyczyny spektakularnej porażki polskiego konstruktora maszyny, która miała szansę konkurować z dzisiejszymi pecetami; przedstawia fakty, przywołuje opinie, prześwietla emocje. Pytając o to, dlaczego najważniejszego swego projektu - komputera K-202 - nie udało się Karpińskiemu wprowadzić do produkcji, co więcej, kiedy wszystko zdawało się zapowiadać sukces światowy, zwolniono go pracy z wilczym biletem, a zespół współpracujących z nim ludzi rozproszono, Lipiński tropi meandry polskiego nieudacznictwa, mającego swoje korzenie w strukturach politycznych PRL. Przeciwnikami konstruktora - jak tego dowodzi zebrany materiał - byli przede wszystkim działacze gospodarczy z partyjnego nadania, choć nie bez winy mogli być także ci, którzy skaperowali konstruktora do współpracy z wywiadem, a następnie ten fakt wykorzystali przeciwko niemu. Dlaczego działali na zgubę polskiej myśli technicznej, polskiej gospodarki, wreszcie wizerunku Polski w świecie?
Z jednej strony kierowała nimi zapewne zawiść (znany syndrom polskiego kotła), z drugiej względy ideologiczne. Kraje komunistyczne miały za zadanie rozwijać radziecki system RIAD; w Polsce budowano olbrzymie pod względem rozmiarów komputery Odra - kilka razy wolniejsze niż konstrukcja Karpińskiego i znacznie droższe. Ale nie bez znaczenia był - być może - brak w polskiej tradycji wzorów konstruktywnej współpracy, dookolne narzekanie i czarnowidztwo zamiast działania, zakorzeniona głęboko w naszej mentalności strategia wszystko albo nic, owocna w czasach barykad, zgubna jednak, kiedy ważne staje się mozolne budowanie i wspólne szukanie rozwiązań. A mentalność ta nie ominęła całkiem i samego Karpińskiego.
W ten sposób los wynalazcy - zrekonstruowany w książce Lipińskiego na tle opowieści o jego rodzicach i z uwzględnieniem zdarzeń wojennych i tużpowojennych aż po czasy postsolidarnościowej przemiany - staje się historią symboliczną, historią polskich wiecznie niewykorzystanych szans i heroicznych przegranych. Aż warto zapytać, czy spełnia się w niej jakieś tragiczne polskie fatum, które nie po raz pierwszy sprawia, że zdolności, pasja i wysiłek twórczy jednostek obracają się przeciwko nim samym, choć mogłyby przecież uskrzydlać całe grupy?
Macki tego fatum zdają się wyraźnie sięgać dalej niż sama PRL. Jak ponury żart brzmi przecież informacja, że Karpiński ostatecznie został zmiażdżony właśnie przez rodzący się po roku 1989 pazerny kapitalizm i jego barbarzyńskie systemy bankowe. I znów, choć sukces wydawał się bliski, wymyślony przez konstruktora pen reader nie wszedł do produkcji, a firma została doprowadzona do bankructwa. Dlaczego? Czy nie nadszedł i wtedy jeszcze odpowiedni czas na polski sukces?
Tytuł „Geniusz i świnie” wprost odsyła do epizodu, kiedy Karpiński wyjeżdża na mazurską wieś, kupuje podupadające gospodarstwo i zajmuje się hodowlą kur i trzody, rezygnując z walki o swoje cele. Sygnalizuje w ten sposób również istotną dla opowieści opozycję - wyrazista odważna jednostka kontra destrukcyjna w swojej bezwolności i magmowatości ludzka masa. Czy mogą zdarzyć się czasy i kraje, w których podobne połączenie nie kończy się dramatem?
Wydaje się, że z tej książki o upadku geniusza można wyczytać wiele ważnych i dziś sensów. I że jest to opowieść nie tylko o destrukcji.
Nie przypadkiem Piotr Lipiński kilkakrotnie cytuje myśl Nietzschego o tym, co wzmacnia człowieka, kojarząc ją ze stylem życia charakterystycznym dla ojca i syna, dla Adama i Jacka Karpińskich. Pozytywne myślenie o sobie i świecie budowali przez rozumne, ale nienaiwne bycie razem, przez obcowanie z naturą, przez kontakt z poezją i muzyką. W książce pojawia się galeria innych osób (m. in. postać matki, Wandy, współpracowników Karpińskiego i jego sprzymierzeńców), zdolnych do rozpoznania tego, co twórcze; pojawiają się dziesiątki sytuacji (m.in. opisów wypraw górskich czy rehabilitacji po wojennych katastrofach), w których siła charakteru i determinacja pozwalały osiągać nieosiągalne dla innych cele. To również przykłady pozytywnych (choć są i negatywne) kontaktów Polaków z zagranicą. To wreszcie przedstawiona syntetycznie i nie bez poczucia pokrzepiającego humoru polska przemiana. Z nieustającą nadzieją i wiarą w tle.
Ostatecznie też sam bohater - choć nie osiągnął sukcesu Billa Gatesa - poproszony przez reportera o puentę do swojej historii, powiada nie bez dumy: „Miałem bardzo ciekawe życie”!
Warto prześledzić jego koleje w szczegółach, na których koncentruje się Piotr Lipiński. Na ciekawe życie zawsze jest dobry czas. Tak jak i na czytanie o nim.

Janina Koźbiel


Powrót Recenzje Główna

książki
autorzy
wywiady
recenzje
linki
galeria