JanKa. Wydawnictwo i...
WYDAWNICTWO REDAKTORNIA PORADNIA DTP SPRZEDAŻ KONTAKT
 
 
 
KSIĄŻKI
AUTORZY
WYWIADY
RECENZJE
GALERIA
LINKI
- zobacz -
RECENZJEWYWIADYFRAGMENTZAMÓW

Andrzej Turczyński

KUGLARNIA

imaginarium sekretnej historii miasteczka En


Dla czytających i dla piśmiennych
Każdą opowieść mitograficzną można przeczytać jako rzecz o wszechświecie lub o pojedynczym człowieku, o tym, co wspólne, lub o tym, co intymne, jednostkowe. Nie inaczej jest z „Kuglarnią” Andrzeja Turczyńskiego. To „imaginarium sekretnej historii miasteczka En” - bo tak autor określa swój utwór w podtytule - snuje się na pozór w ciągu trzech dni, do wigilii pewnego szczególnego roku, kiedy to ma zostać wystawiona „Pastorałka”, ale zawiera w sobie fantazmaty wszystkich czasów. Również Zło, najważniejsza siła dynamizująca ten świat, przybiera różne formy i postaci.
Wydaje się oczywiste, że uosabia je Boruttha, elegant kanalia, który - po rewolcie aktorów - zostaje dyrektorem Teatru w En. Ale nie tylko on, także cały ciąg panów F., od przesławnego Doktora z Goethego poczynając, wyprofilowany jest tak, aby „ludzie widzieli w nich samych siebie, celebrowali upadek jako wzlot, brud mieli za rodzaj czystości, a brak sumienia za sumienie właśnie”. Garderobiany F., z racji swojego miejsca i funkcji w miasteczku, widzi to ostrzej niż inni, jego myśli osnuwają opowieść Turczyńskiego najgęściej - a może też najbliżej im do myśli samego autora. Nie przypadkiem w pewnym momencie konstatuje: „Stając przed Złym, nie dostrzega się w nim kłamcy i tandeciarza, skądże, widzi się w nim, rozpoznaje i ogląda samego siebie”.
A kształt tego rozpoznania zależy od wrażliwości, przeczytanych książek, zebranych doświadczeń, przeżytych traum, niewygasłych marzeń potencjalnych odbiorców opowieści. Chciałoby się przywołać modernistyczną garderobę duszy, o której m.in. tak zajmująco pisał Irzykowski w „Pałubie” (choć też wiadomo co najmniej od „Fausta”, że człowieczy pojedynczy mikrokosmos odwzorowuje makrokosmos - z gwiazdami, bogami i całą wytworzoną przez ludzi kulturą).
Gdybym więc miała tu podać krótką instrukcję obsługi dzieła Turczyńskiego, powiedziałabym, że nie różni się ona od instrukcji obsługi kultury w ogóle: ten kontakt powinien w czytelniku zaktywizować wszystko, co wie, co przeżył i co zaobserwował. A może i to, co dopiero przeczuwa.
Jeśli wśród bohaterów zamieszkujących w En, lub zdążających w jego kierunku, są takie figury jak Goethe, Schiller, Thespis, Mozart, Salieri, Bułhakow, Wrubel, a obok nich postaci wysnute z ich dzieł, a także postaci takie jak Detta Scherr, odwzorowująca wyobrażenia i fakty z życia muz i lwic salonowych wszystkich czasów, to siłą rzeczy smak lektury poprawi znajomość przynajmniej tej lub owej biografii, bo Turczyński podejmuje grę z rzeczywistością, mitami i legendami, grę mocno erudycyjną.
I nic w tym zaskakującego. „Kuglarnia” przecież jest książką autora, który ma w swoim dorobku wiele wybitnych tekstów poświęconych kulturze jako sferze trwałych działań człowieka („Święto ikony” czy „Koncert muzyki dawnej” potwierdzają to najpełniej), a przy tym jest propozycją od nich odmienną, nowatorską. Sam autor chętnie przedstawia ją jako literacki żart, ale ta powieść z elementami eseju czy też esej z elementami narracji powieściowej podejmuje przecież problem niezwykle poważny. Roztacza wizję roli sztuki jako dziedziny, która należy do imponderabiliów, w tej wizji człowiek wysnuwa z siebie twory duchowe i przekuwa je w byty materialne niczym pająk sieć czy pszczoła miód, bo jest to jego cecha konstytutywna, dzięki temu prawdziwie istnieje. Podobnie jak we wcześniejszych swoich tekstach, w których Turczyński, nawet jeśli koncentrował się na jednostkach (Puszkinie, Iwaszkiewiczu, Kancie czy arabskiej poetce Rabi'i), zawsze dbał o bogaty koloryt lokalny, szczegółowy i barwny obraz środowisk, tak i w „Kuglarni” tworzy znakomity fresk obyczajów, mód i nawyków, zadziwiając znajomością realiów czasu, o którym pisze.
Motyw theatrum mundi - znany i wielekroć eksploatowany - w tym świecie nie jest tylko zabawką. Ożywia Turczyński rozpoznane przez antropologów przekonanie, że u narodzin widowiska organizowanego przez człowieka leży wiara w odbudowywaną w ten sposób harmonię świata, zaślubiny tego, co w swojej banalności codzienne i dostępne każdemu, z tym, co święte, wspólnotowe i transcendentne, wyrastające z marzeń, ideałów czy iluzji powtarzalnych, zbiorowych. Ani czas, ani miejsce, ani rodzaj spektaklu nie są przecież przypadkowe. Widowisko, które ma stanowić centralne wydarzenie w En w święto Bożego Narodzenia, to „Pastorałka”, rzecz będąca ludzką fantazją na temat stworzenia. Miejsce zaś, w którym ów magiczny akt artystycznej kosmogonii ma się dokonać, czyli owo miasteczko En, to miejsce znamienne. Tu nie tylko „pamiętać to chodzić wspak”, ale tu też „nigdy nic do siebie nie pasowało: krajobraz do miasta, miasto do kamienic i ulic, kościoły do wiernych, mieszkania do ludzi, nawet oni do samych siebie przestali pasować, poróżnione byty krążące, z nawyku, wokół jądra przypisanego im atomu rzeczywistości”. A chodzi przecież o to, aby - jak marzy stary księgarz Adso - wszystko łączyło się ze sobą i wzajemnie uzupełniało. Aby on sam - człowiek - nie był taki jak jest, nie czuł się „kawałkiem rozpadającego się świata, z którym nie wiadomo, co zrobić”.
Ambicją Turczyńskiego jako pisarza zawsze było scalanie, integrowanie tego, co w różnych kulturach osobne i wartościowe. Jako tłumacz i eseista zakorzeniony w literaturach rosyjskiej, francuskiej i polskiej, wyznawał: „Wciąż bliskie jest mi też dzieło Dantego i Szekspira, niewykluczone, że pod wpływem Eliota, który gdzieś zauważył, iż «Dante i Szekspir podzielili między siebie świat: trzeciego nie ma», choć dostrzegam, że jednak jest świat trzeci, którym włada Goethe” (patrz wywiad). Ambicja scalania wyrażona jest też w „Kuglarni” i to zarówno na planie eseistycznym, jak i na planie intrygi, planie powieściowym. Wolni Młodziankowie, przypominający do złudzenia nacjonalistyczne grupy z ostatnich demonstracji, infantylizm Księcia Elektora, prostoduszne zapatrzenie mas w szynki i bigosy, a także działania istot rodem z Bieslandii stwarzają realne zagrożenie dla tej harmonii, a czytelnik dopiero w finale pozna rezultat zmagań w tym, opisywanym w „Kuglarni”, przedświątecznym czasie.
Każdy utwór jest jednak czymś więcej od siebie samego, powiada Turczyński ustami któregoś z bohaterów, i - nawiązując do Arystotelesa - dodaje: doświadczenie jest poznaniem poszczególnych przypadków, natomiast sztuka tego, co ogólne. Dlatego też niezależnie od rangi zdążających do miasteczka En osób, każda z nich staje się przede wszystkim współuczestnikiem czegoś większego, bo wspólnotowego, bierze udział w dziele zbiorowym, działa poza historycznym czasem. Nie przypadkiem też największy problem jest z muzyką, o której istnieje pewnik, że to słyszalny obraz harmonii kosmicznej, odbicie owej muzyki sfer, trzymającej w ryzach całość Bytu. Pada więc niejeden raz pytanie o przyczynę owego kłopotu. I pojawiają się znane poszlaki, wywiedzione choćby z dzieła Dantego i Bułhakowa. Na liście podejrzanych mącicieli łatwo umieścić wymienionych i niewymienionych wyżej - Borutthę, księgarza Adsa, Wolnych Młodzianków czy owe podejrzane indywidua rodem z Bieslandii. Ostateczna odpowiedź nie jest sformułowana wprost, ale jedną z przesłanek jest taka choćby konstatacja garderobianego, którego wiedza, z racji miejsca w świecie przedstawionym, nie może być przez czytelnika zlekceważona:
„Świat jako żerowisko ludzkich ambicji, pożądań i próżności, kłamstw i zawiści, jako domena ludzkiej, bynajmniej nie jakiejś abstrakcyjnej siły nieczystej, boli bardziej niż smagane dyscypliną wychudłe, pokryte bliznami plecy: Panie mój litościwy, wybacz, że ufając Ci bezgranicznie, nie wierzę w istnienie diabła, nie wierzę! Nie on jest księciem świata tego, ale człowiek”.
Zatem człowiek - i to nie tylko działając w kulturze - wybiera dla siebie rolę: może być twórcą, destruktorem lub tylko biernym obserwatorem czy graczem o pieniądze. I to niezależnie od tego, czy - jak ironizuje Turczyński - umie czytać, czy jest tylko piśmienny.

Janina Koźbiel


KUGLARNIA | recenzje | JanKa

PRZYŚLIJ TEKST
NOWOŚCI
- wkrótce -
Urszula Stokłosa
CICHOBOREK